poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 3 - "Najlepsze na świecie Święta"

Przyszło Boże Narodzenie. Siostry Phillips były z tych świąt wyjątkowo szczęśliwe. Obie się obudziły w tym samym czasie i zaczęły piszczeć z radości. Umalowały się , wzięły prezenty i poszły do Wielkiej Sali . Alice wysłała (prawie) wszystkim uczniom Hogwartu kartkę z napisem "Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku" oraz  Eliksir Rozśmieszający, a Katherin kartkę i Eliksir Zmieniający Kolor Włosów. Obie miały świetne poczucie humory. Obie usiadły przy swoim stoliku i zaczęły jeść Bożonarodzeniowe śniadanie. Kate nie zaczęła jeszcze jeść a ktoś ją od tyłu przytulił. Wiedziała ,że to Dave więc wstała i też się do niego przytuliła.
-Wesołych Świąt misiaczku - powiedział Dave do swojego skarba i dał jej prezent.
-Och , Wesołych Świąt kochanie-  mocniej się do niego przytuliła i również dała mu prezent.
-Dobra otwieramy na trzy, raz.... dwa...... TRZY.- i oboje otworzyli prezent. Katherin aż otworzyła buzię z wrażenia. Był tam srebrny naszyjnik z jej imieniem.
-Nnie wiem co powiedzieć .. jest przepiękny, dziękuję - i dała mu całusa w policzek. Oboje się do siebie uśmiechnęli. Dave dostał od Kate koszulkę z napisem "Najlepszy chłopak na świecie"
-Och jesteś taka słodka ^^ kocham cię.
- Ja ciebie też.
Alice nie mogła już na to patrzeć , zjadła śniadanie i poszła do pokoju po książki. Natknęła się na Erice która niosła dużą zieloną paczkę.
-Co w niej masz ?- spytała Alice.
-Prezent.
-Dla kogo?
-Dla kogoś...
-No powiedz ... proszę...
-No dobrze .. dla Jack'a Parkera .. podoba mi się .. trochę...
-Och Jack plus Erica, zakochana para...
-Och przestań , on mnie nawet nie zna , mam z nim transmutacje ...
-To ja mu szybko podłożę okej ?
-No okej ^^.- Alice wzięła prezent i poszła z nim do swojego dormitorium. Napisała na nim "Od ślicznej Krukonki dla przystojniaka Jack'a Parkera ".  Nagle do jej pokoju wszedł Chris który trzymał w rękach małe pudełeczko. Alice uśmiechnęła się i się z nim przywitała..
-Cześć Chris, co tam ?
-Wesołych Świąt ^^ - i wręczył dziewczynie pudełeczko. Ona się uśmiechnęła, bardzo mocno go przytuliła i się rozpłakała.
-Proszę cię , nie płacz , nie dzisiaj ... no proszę .
-Ale nie płaczę ze smutku , płaczę ze szczęścia ,że ma takiego przyjaciela jak ty.- i usiadła na łóżku.
-No wiesz.. kiedyś nie miałam zbyt wielu przyjaciół bo każdy uważał mnie i moją siostrę za dziwadła. Jedyny jej chłopak Dave i jego siostra Erica uważali nas za "Wyjątkowych" .- żali mu się dziewczyna.
- Nigdy nie będę ciebie uważać za dziwadło. Tylko za mojego słodkiego ryczącego klopsa.
-A ty zawsze będziesz mojego przystojnego pulpeta. - i oboje się zaśmiali.
-Ja też mam dla ciebie prezent- powiedziała dziewczyna -Tylko musisz zamknąć oczy ^^
- No dobra - chłopak zamknął oczy i w ręce dostał wielką paczkę. Nie miał zielonego pojęcia co tam jest.
-Dobra możesz je otworzyć- Chris otworzył oczy i zobaczył czerwoną paczkę obwiązaną złotą wstążką. Na wstążce były litery "W"
-Otwórz a zobaczysz- Chłopak otworzył paczkę i nie mógł uwierzyć...
- O kurde , to przecież są magiczne dowcipy Weasley'ów. Bombonierki Lesera , Detonator pozorujący , Powtarzalny wisielec ...- ale kiedy chciał jej podziękować już jej nie było. Alice musiała iść do Taylor aby dała Jack'owi paczkę. Poszła do Wielkiej Sali oczywiście nie pomyliła się. Taylor była ze Scorpiusem i oboje siedzieli i rozmawiali. Miłą rozmowę przerwała im Alice.
-Cześć , Scorpius możesz na chwilkę ze mną pójść?
-Jasne.- poirytowana Taylor poszła do pokoju.
-Nie przejmuj się , ona tak ma, o co chodzi ?
-Mam taką koleżankę , podoba jej się pewien chłopak za Slytherinu , dokładniej to ...
-JA
-Tak ... znaczy się NIE .. podoba jej się Jack Parker.. Chcę abyś dał mu ten prezent- i dała chłopakowi paczkę.
-Aaa nie ma sprawy. - i oboje poszli do swoich dormitoriów. Dziewczyny spotkały się w pokoju i obie były zaskoczone. Na swoich łóżkach zobaczyły długie paczki. Popatrzyła nie siebie i od razu otworzyły prezenty. Okazało się ,że były to ................................ MIOTŁY do gry w Quidditch'a. Była z tego bardzo szczęśliwe mimo ,że nie umiały na nich latać. Położyły się na łóżkach i rozmyślały o swoich dniach i o swoim pobycie tutaj. Obie byłe pewne ,że są magiczne i świetnie tu pasują. Ale to nie był koniec dnia. Do dziewczyn przyszła Erica i powiedziała ,że muszą z nią pójść. Były padnięte i nie chciały z nią iść ale ona zaciągnęła je siłą. Okazało się , że u Puchonów jest impreza . One jak to dziewczyny wślizgnęły się na tą imprezę. Oczywiście obie stały w kącie i rozmawiały gdy tu nagle podszedł do nich Chris i ukradł Erice Alice , ale ona to zrozumiała. Chris chciał zatańczyć z Alice ale ona tego nie chciała bo po prostu nie umiała ( jego słodki nie potrafiący tańczyć klops ^^).
-Czemu tak nagle odeszłaś ?
-Kiedy ?
-Kiedy dałaś mi prezent..
-Miałam sprawę do załatwienia ... chodzi o Ericę . Podoba jej się pewien chłopak i chciała mu dać prezent aby on nie dowiedział się że to od niej .
-Aha. To dobrze ...
-Mam do ciebie pytanie.
-Tak ?
- Umiesz latać na miotle ?
- Jestem kapitanem drużyny Quidditch'a.
- To świetnie. Nauczysz mnie ? PROSZĘĘĘ..
- No dobrze , a co ? Chcesz być w drużynie ?
- Chciałabym, bardzo ..
-A na jakiej pozycji pałkarza albo szukającego..
-Zobaczymy kiedy będzie nabór , teraz tańczmy - i przyciągnął dziewczynę do siebie i zaczęli tańczyć. Później chłopak odprowadził dziewczynę do pokoju i dał całusa na dobranoc. Kiedy Alice weszła do pokoju zauważyła ,że Katherin leży w objęciach Dave'a . Nie chciała ich budzić więc poszła spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz